Dziś padało i to mocno (choć, gdy pisane są te słowa nad grodem Kopernika niebo jest błękitne…). Mimo tego, że zaczynaliśmy pracę w deszczu zdecydowaliśmy się w każdym z wykopów wykonać choć część z zaplanowanych na dziś działań. Cała ekipa pracowała bardzo dzielnie, nawet wtedy gdy lało się na nich z rzygaczy na prezbiterium… Dzięki takiemu zaangażowaniu wszystkich w ciągu godziny udało się w obydwu wykopach zrealizować kolejny odcinek naszych prac i dzięki temu „popchnąć” wszystko do przodu.

Archeologia jakubowa – sezon 2012 – dzień piętnasty: kierowniczka i załoga W-11 frasują się co robić dalej
Następnie – wobec nieustających opadów i nieszczególnych prognoz – zapadła decyzja o tym, że jedziemy do naszej instytutowej pracowni. Zmotoryzowani członkowie ekspedycji zabrali skrzynie z naszym materiałem i ruszyliśmy do pracy. Tej, jak się okazało nie było tak dużo. Dziewczęta, które wczoraj popołudniu pracowały gabinetowo wspaniale wszystko ogarnęły, zatem dla nas pozostał tylko najnowszy materiał. Ten zaś był jeszcze bardzo mokry, niekiedy za mokry by się nim właściwie zająć. Mimo wszystko spora część ekipy próbowała trochę te stosy ubłoconych kości ogarnąć. Inny grupa natomiast ochoczo zabrała się za wykonywanie rysunków naszych zabytków, co trzeba zaznaczyć szło im naprawdę sprawnie, poprawnie i ładnie 🙂

Archeologia jakubowa – sezon 2012 – dzień piętnasty: Laura, Ewa, Asia i Judyta przy wykonywaniu rysunków zabytków
Niemniej, deszczowa pogoda nawet pod dachem Instytutu dawała się nam we znaki. Niektórym z nas udzielała się senność, innym pewne rozdrażnienie… Tymczasem od jutra musimy mocno zewrzeć nasze szeregi, bo czasu na doprowadzenie wykopalisk do końca i tym samym wykonanie tegorocznych założeń badawczych mamy coraz mniej, a pogoda (i nastroje) – jak widać – lubią nam płatać figle. Jeśli się uda – od jutra zabieramy ze sobą dodatkową ilość kanapek i pracujemy w „nadgodzinach” (hurrra!).
„baśniowe stworki” hahaha! oj, pogniotło mnie to 😉